Czy Europejczyków czeka zagłada?

 • 
Przeczytasz w ciągu 10 minut
natalia
Eksperci różnych dziedzin nauki biją na alarm. Ich zdaniem Europa, którą znamy, zmierza w niekorzystnym kierunku. Nie na wszystko mamy wpływ, ale coraz większą winą za taki stan rzeczy obarcza się samych Europejczyków, w tym rządy poszczególnych krajów. Niż demograficzny i starzejące się społeczeństwa, utrata wpływów na świecie w zakresie nowych technologii, ekspansja azjatyckiego czy amerykańskiego biznesu na rynek europejski – to tylko niektóre fakty budzące niepokój. Odpowiedzmy sobie więc na pytanie: Czy Europejczyków czeka zagłada? Zapraszamy do artykułu.
Czy Europejczyków czeka zagłada?

Spis treści:

Świat zmienia się na naszych oczach. Czasami jednak nie zauważamy procesów lub ich elementów, które są w stanie w ciągu kilkunastu czy kilkudziesięciu lat odmienić oblicze nie tylko poszczególnych państw, ale i kontynentów. Wiele rzeczy nam powszechnieje. Jesteśmy zbyt zabiegani, aby dostrzec związki przyczynowo-skutkowe i zależności, które rządzą naszym bliższym lub dalszym otoczeniem. W tym tekście postaramy się odpowiedzieć na pytanie, co wpływa na wygląd i sytuację współczesnej Europy, a także z jakimi problemami będą musieli zmierzyć się Europejczycy.

Bomba demograficzna

Obiektywnym źródłem wiedzy na temat kwestii związanych z sytuacją demograficzną na świecie są raporty Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zgodnie z prognozami ONZ z roku na rok będziemy mieć do czynienia z pogłębiającymi się rozbieżnościami. Do 2050 roku populacja Afryki prawdopodobnie się podwoi (do 2,5 miliarda ludzi), a najludniejszym krajem na kuli ziemskiej staną się… Indie. Drugim będą Chiny, a trzecim Nigeria. Poza czołową trójką znajdą się między innymi Stany Zjednoczone. Odwrotny los czeka natomiast Europę, w tym oczywiście Polskę. Liczba ludności na naszym kontynencie zmaleje o nieco ponad 4% w stosunku do stanu obecnego. Z problemem depopulacji walczą niemal wszystkie kraje Unii Europejskiej, w tym w dużej mierze Niemcy, Litwa, Grecja czy Portugalia.

Wyludnianie się Polski

Drugą złą wiadomością jest stopniowe zmniejszanie się liczby polskich obywateli. ONZ przewiduje, że za niecałe 90 lat – w najmniej optymistycznej wersji – może być ich zaledwie 13 milionów. Ma to oczywiście związek z niżem demograficznym w Europie oraz starzejącym się społeczeństwem. Zdaniem ekspertów skutki tego procesu będą widoczne w przeciągu kilku najbliższych lat, a za dekadę proces gwałtownie przyspieszy. Szacuje się, że dziś nawet co czwarty Europejczyk osiągnął wiek 60 lat. Naukowcy podkreślają, że wskaźnik ten będzie się regularnie pogarszać. We wspomnianym już 2050 roku nastąpi kulminacja zjawiska. Wówczas bowiem statystyka zgonów weźmie górę nad narodzinami. Średnia wieku ludzi na świecie ma wtedy wynieść 36 lat, czyli o 6 lat więcej niż obecnie.

Ogromna migracja

Według raportów międzynarodowych instytutów i organizacji, w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat liczba imigrantów przemieszczających się z biednych krajów do bogatszych państw wzrośnie o nawet 20%. Przypuszcza się, że za niespełna pół wieku do Europy przybędzie nawet kilkadziesiąt milionów emigrantów z Afryki. Nie jest pewne, czy państwa europejskie będą w stanie zapewnić im godne warunki życia. W tej kwestii występuje więcej pytań niż odpowiedzi. Będzie to prawdopodobnie migracja o największej skali w historii świata. Jej skutki nie są proste do oceny. Z całą pewnością jednak napływ nowej, bardzo często odmiennej kulturowo, religijnie i ekonomicznie ludności spowoduje osłabienie gospodarki krajów naszego kontynentu.

Emigranci a liczby

Europejski Urząd Statystyczny przeanalizował dane uzyskane przez wiele instytutów badawczych. Wynika z nich, że wraz z depopulacją polskiego społeczeństwa, wzrastać będzie liczba imigrantów wjeżdżających na teren Rzeczypospolitej. W 2080 roku ma ona osiągnąć rekordowy pułap nawet 900 tysięcy osób, przy obniżeniu liczby Polaków – według najbardziej optymistycznego scenariusza – do około 30 milionów ludzi. Jednym z najbardziej zaludnionych krajów pozostaną Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Włochy. W każdym z tych państw liczba imigrantów wyniesie za kilkadziesiąt lat nawet kilka milionów.

Przyczyny depopulacji

Zachodzące w Europie zmiany są skutkiem dwóch opisanych już wyżej ze szczegółami czynników: starzenia się społeczeństwa oraz niewielkiej liczby urodzeń. W Polsce bardziej widoczny staje się coraz mniejszy odsetek obywateli w wieku produkcyjnym. Obecnie średnia wieku Polaków wynosi około 40 lat, a pod względem liczby ludności znajduje się na 37. miejscu na świecie. Eurostat już dziś sygnalizuje, że za około 35 lat nasz kraj będzie na pierwszym miejscu w Unii Europejskiej jeśli chodzi o najwięcej osób w wieku powyżej 65. roku życia.

Dwa różne światy

Imigracja, która dawniej była czymś wyjątkowym i atrakcyjnym ze względu na mieszanie się kultur, powoli staje się największą bolączką Europy. Obecna polityka wielu europejskich krajów, między innymi Francji czy Niemiec, nie pozostawia złudzeń, że za kilkadziesiąt lat uchodźcy będą pełnoprawnymi obywatelami tych krajów, stanowiącymi dużą część społeczeństwa. Europejczyków od imigrantów w największej mierze różni kultura, religia czy aspekty czysto cywilizacyjne. Tak zwany kryzys migracyjny to już nie tylko chwytliwe medialnie hasło, ale rzeczywistość, która w ciągu najbliższych lat może doprowadzić do zagłady Europy w obecnym kształcie.

Europa w opałach?

We Francji na przykład muzułmanie stanowią już kilkanaście procent populacji. Niektórzy twierdzą nawet, że uchodźców i zwykłych imigrantów jest obecnie w Europie tylu, iż byliby w stanie stworzyć własne państwo. Kryzys migracyjny, który zaburzył sytuację geopolityczną i ekonomiczną wielu europejskich krajów rozpoczął się cztery-pięć lat temu. To największy ruch migracyjny od czasów II wojny światowej. Niemcy, Węgry i Austria – to kraje, które otrzymały największą liczbę próśb o udzielenie azylu. Uchodźcy to głównie mężczyźni z Iraku Afganistanu i Syrii. Mimo podpisanego między Unią Europejską a Turcją porozumienia o wstrzymaniu migracji, sytuacja nie uległa znaczącej normalizacji. Nie bez powodu wiele osób rozpatrując przyczyny stopniowego upadku europejskiej cywilizacji podaje właśnie napływ dużej liczby uchodźców w krótkim czasie.

Bez broni i zamachów

Zdaniem wielu organizacji monitorujących ruchy migracyjne, w tym ONZ, „zagłada” współczesnej Europy nie musi nastąpić pod wpływem bomb, ataków terrorystycznych czy konfliktów zbrojnych. Pierwszym krokiem do upadku może okazać się bowiem szczególnie zderzenie dwóch różnych światów: chrześcijańskiego i islamskiego. Okazuje się, że wzrost liczby ludności na kontynencie europejskim, począwszy od lat 90. ubiegłego wieku, nastąpił w dużej mierze pod wpływem przybycia do Europy muzułmanów. Zjawisko co prawda w niewielkim stopniu dotknęło Polskę czy na przykład Czechy, ale fala jeszcze nie przeszła i będzie tylko narastać.

Europa muzułmanów?

Na naszym kontynencie mieszka aktualnie nawet 50 milionów wyznawców religii islamu. W perspektywie zmniejszania się populacji krajów Europy i małej liczby narodzin w europejskich rodzinach, należy spodziewać się, że za kilkadziesiąt lat muzułmanie będą blisko zdominowania kontynentu.

Szacunkowo, wskaźnik przyrostu naturalnego w Polsce wynosi 1,2, Niemczech 1,3 a we Francji 1,8. Tymczasem w rodzinach muzułmańskich – średnio ośmioro dzieci na rodzinę! Niemiecki urząd statystyczny podał jakiś czas temu, że za pół wieku Niemcy staną się w dużej mierze państwem muzułmańskim.

Technologiczny pojedynek

Odchodząc nieco od tematów imigracji i mieszania się kultur, poświęćmy kilka akapitów rozwojowi technologii na świecie i związanemu z nią biznesowi. W publikowanych co jakiś czas prestiżowych rankingach Europa wypad na tej płaszczyźnie mało korzystnie. Wśród najbardziej wartościowych przedsiębiorstw na świecie przodują firmy z USA i Azji. Na czele zestawienia można znaleźć naturalnie takie marki jak: Google, Amazon czy Apple. W ramach ciekawostki warto dodać, że wartość pierwszej z nich przekracza o 40 miliardów złotych roczny budżet Polski. W pierwszej dziesiątce znajdują się co roku między innymi Microsoft, Walmart czy Facebook. Wysoko w stawce jest japoński Samsung czy Toyota oraz chińskie ICBC, China Mobile czy China Construction Bank. Marki pochodzące z Europy można odnaleźć dopiero w okolicach 18. miejsca. Chodzi o niemieckie BMW i Telekom oraz brytyjski Shell.

Rozwój Ameryki i Azji

Na początku XXI wieku w czołówce rankingu na próżno było szukać spółek z Azji. Palmę pierwszeństwa dzierżyły firmy amerykańskie, ale o wiele więcej było w zestawieniu przedsiębiorstw europejskich, takich jak między innymi Nokia, HSBC czy L’Oreal. USA, Chiny, Japonia i Korea to kraje, które przodują aktualnie w jeszcze jednym rankingu. Sukcesywnie zwiększają one bowiem wydatki na rozwój. Stany Zjednoczone o 10%, a państwa azjatyckie nawet o 30%. Europejskie przedsiębiorstwa nie mogą pochwalić się tak wysokim współczynnikiem. Firmą, która pełni rolę lidera w tym względzie jest w Europie Volkswagen.

Chińczycy zdobywają Mercedesa

Układ sił w światowym biznesie powoduje, że kraje Azji czy Ameryki Północnej rozpoczynają ekspansję na Europę. Dziś większość z nas używa sprzętu pozaeuropejskich producentów, jeździ amerykańskimi czy japońskimi samochodami, pije Coca-Colę lub Pepsi. To oczywiście tylko pierwsze z brzegu przykłady, ale dobitnie pokazują, jak pozaeuropejskie produkty zdobyły serca Europejczyków. W tych okolicznościach niczym dziwnym nie jest to, że przedsiębiorcy z USA czy Chin sięgają po akcje największych spółek naszego kontynentu. Ostatnio dużą transakcją, o której mówiło się w niemal wszystkich miejscach globu, był zakup przez azjatycką firmę Geely 7% akcji Daimlera. Tym samym Chińczycy, z wcześniejszymi 3%, stali się największymi akcjonariuszami niemieckiego Mercedesa.

Czy Europejczyków czeka zagłada?

Czy Europejczyków czeka zagłada? Otóż nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Zagłada to z pewnością słowo wypowiadane na wyrost. Można je traktować w kategoriach symbolicznych i rozumieć poprzez nie zmianę obecnych struktur i sposobu postrzegania kontynentu europejskiego na świecie, a przede wszystkim przez samych jego mieszkańców. Pewne jest to, że wspólnota europejska łapie zadyszkę, nie jest w stanie przeciwstawić się na razie impetowi, z jakim Amerykanie i Azjaci zdobywają światowe wpływy w biznesie. Nie znalazła ponadto recepty na wyjście z tzw. kryzysu migracyjnego.

Jak wyjść z dołka?

W historii świata zdarzają się okresy, w których kluczowe znaczenie zaczyna odgrywać integracja. Z całą pewnością najbliższe lata przyniosą taką konieczność. Europa powinna się zjednoczyć i zawalczyć we wspólnej sprawie. Im szybciej się otrząśnie, tym więcej niekorzystnych tendencji będzie można odwrócić. Chodzi w szczególności o zaprzestanie przyjmowania uchodźców przez takie kraje jak Niemcy czy Francja oraz budowanie silnej gospodarki, a także zachowanie europejskiego biznesu w rękach Europejczyków. Kluczem do sukcesu jest z pewnością zmiana mentalności i osobistych przekonań. Potrzeba przede wszystkim dialogu.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany. *wymagane pola są zaznaczone

Podobne artykuły