Jak nauczyć dziecko oszczędzania pieniędzy?

natalia  • 
Przeczytasz w ciągu 6 minut
Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, mówi polskie przysłowie. Wiele w nim prawdy – jeśli odpowiednio wcześnie rozpoczniemy z dzieckiem naukę oszczędzania, w dorosłym życiu nie będzie miało problemów z odkładaniem pieniędzy. A to przydatna umiejętność, bo pozwala nie tylko na spełnienie nawet tych bardziej luksusowych marzeń, ale też na zabezpieczenie swojej przyszłości. Przeczytajcie o tym, jak nauczyć dziecko oszczędzania pieniędzy.
oszczędzania

Spis treści:

Oszczędni rodzice to oszczędne dziecko

Tak, oczywiście – są od tego wyjątki. Natomiast jeśli chcemy nauczyć dziecko właściwego gospodarowania pieniędzmi, pamiętajmy, że poznaje ono świat przez obserwację. Rodzice, macie więc dwa zadania. Po pierwsze, sami musicie świecić przykładem. Po drugie, to wy odpowiadacie za stopniowe wprowadzanie swej pociechy w codzienne rytuały, dlatego powinniście oswajać ją z tematem pieniędzy w możliwie przystępny sposób. Najlepiej poprzez zabawę. Pobawcie się z dzieckiem w sklep, niech zobaczy jak wybiera się produkt, płaci za niego i obsługuje kasę. Możecie też zagrać z nim w jedną z wielu gier edukacyjnych np. Kasa edukacyjna, Mały bankier, czy popularne Eurobusiness i Monopoly w wersji dla najmłodszych. Dziecku z takimi podstawami będzie o wiele łatwiej rozpocząć naukę liczenia w szkole, a następnie samemu posługiwać się coraz większymi kwotami. Na początek, na przykład, w szkolnym sklepiku.

Nauka oszczędzania pieniędzy – etap szkolny

O nieprzydatności wiedzy szkolnej w codziennym życiu można rozmawiać godzinami. Niech podniesie rękę ten, kto choć raz, po opuszczeniu murów szkoły, użył wzoru skróconego mnożenia albo rozwiązał krzyżówkę genetyczną. Was, drodzy nauczyciele oraz rodzice dzieci w wieku szkolnym, nie bierzemy pod uwagę w tym głosowaniu.

Mimo rozlicznych reform edukacji, zakończonych nawet wprowadzeniem do szkół (liceów i techników) takiego przedmiotu jak ekonomia w praktyce, za zdobywanie wiedzy praktycznej wciąż odpowiadają rodzice i środowisko, w którym dziecko się obraca. Szkoła daje jedynie pewne podstawy. No właśnie – jak to się zaczyna? W szkole o pieniądzach zaczyna się rozmawiać w 1 klasie podstawówki, kiedy dzieci mają 6-7 lat.

Wcześniejsza edukacja nie ma większego sensu, ponieważ świadomość wartości pieniądza pojawia się wraz z rozwojem pojęcia liczby, z nauką kolejnych cyfr. Pierwszoklasiści, przy użyciu fałszywych banknotów, uczą się ich wydawania poprzez zabawę. Dla przykładu, nauczyciel może zaproponować odgrywanie scenek, podczas których dzieci (na konkretnych przykładach) dowiadują się, co mogą kupić za daną kwotę, żeby nie przekroczyć założonego budżetu albo co wybrać, żeby zaoszczędzić. Jaki jest tego efekt? Uczniowie stopniowo oswajają się z tematem pieniędzy i zaczynają rozumieć, które kwoty są duże, a które małe. Wyczuwają też intuicyjnie, że lepiej kupić jedną, lepszą rzecz, niż kilka zupełnie bezużytecznych. Podczas zabawy obserwują, że, dysponując pewną kwotą, czasem trzeba wybrać to, co jest nam potrzebne, a nie to, co się podoba. Sześcio- i siedmiolatki poznają liczby do 20, więc operuje się bardzo prostymi porównaniami, znanymi im z życia codziennego. Poznawanie wartości pieniądza w szkole, przy okazji nauki cyfr i liczb, to kolejny krok do efektywnego oszczędzania w przyszłości.

Misja: kieszonkowe

Po takiej edukacji można spróbować zacząć dawać dziecku kieszonkowe – od tego momentu będzie zarządzało swoimi oszczędnościami i zacznie podejmować  pierwsze w życiu, finansowe decyzje. Dobrze, by nie otrzymywało pieniędzy za nic. Niech kieszonkowe będą nagrodą za wykonanie pewnych domowych prac, które nie wykraczają poza umiejętności dziecka. To najprostszy sposób, by nauczyć je szacunku do pieniądza i jego wartości – jeśli nasza pociecha będzie musiała na nie zapracować, podejdzie dużo bardziej racjonalnie do ich wydawania. A o to nam przecież chodzi. Ten etap nauki oszczędzania to także dobry moment, by dziecko odkładało swoje pieniądze do skarbonki. Zrozumie mechanizm bardzo szybko – jeśli przekona się, że dzięki długotrwałemu oszczędzaniu może sobie kupić wymarzoną zabawkę, z pewnością będzie chciało ten sukces powtórzyć. Tym samym zacznie stosować jedną z najważniejszych zasad oszczędzania – ustalać sobie jasny, osiągalny cel.

Rola rodzica polega na tym, by wytłumaczyć dziecku różnice między zobowiązaniami, potrzebami i zachciankami, bo to w obrębie tych kategorii będzie się poruszać. W ramach zarządzania budżetem, zaproponujmy mu prowadzenie zeszytu, w którym będzie zapisywało swoje wydatki i konfrontowało je z ilością pieniędzy, jaką w danej chwili dysponuje. Większe dzieci można zachęcić do umieszczenia swoich oszczędności w banku i regularnego wpłacania tam kolejnych kwot.

Lokata dla dziecka – nauka oszczędzania dla rodziców?

To oczywiste, że dziecko nie może sobie samo założyć lokaty – ta decyzja należy do rodziców i to oni będą w przyszłości odpowiadali za środki na tym koncie. Tak więc takie rozwiązanie bardziej jest próbą zabezpieczenia przyszłości dziecka lub zaoszczędzenia na jakąś rzecz dla niego niż nauką oszczędzania. Informując je, że taką lokatę posiada, nie zostaniemy zrozumiani – to dla niego pojęcie abstrakcyjne. Na wyobraźnię znacznie lepiej podziałają pieniądze, które może zobaczyć, których ilość wizualnie się zwiększa lub maleje. Jeśli chcemy nauczyć dziecko oszczędzania, nie wyręczajmy go w tym. Bardzo wielu rodziców, by spełnić marzenia swoich pociech i zabezpieczyć ich przyszłość, decyduje się nawet na wzięcie pożyczki albo zaciągnięcie kredytu. Nie tędy droga. Dzieci nie mają takich potrzeb jak dorośli. Nie muszą płacić za mieszkanie, są ubierane, karmione i mają swoje zabawki. Jeżeli chcemy wziąć pożyczkę, wspomnijmy konsultantom z Vivusa, Filarum lub Monedo Now, na jaki cel chcemy ją przeznaczyć. Oni doradzą nam najlepsze rozwiązanie, a my unikniemy niepotrzebnego, narastającego zadłużenia. Więcej na ten temat dowiecie się z naszego artykułu o Polakach, pożyczających pieniądze dla swoich dzieci.

Oszczędzanie pieniędzy: wersja junior

Nie jest powiedziane, że po zastosowaniu powyższych zasad dziecko stanie się oszczędne. Tak naprawdę nauczenie go szacunku do pieniądza to długotrwały proces, a jego powodzenie w dużej mierze zależy również od nas. Podsumujmy, co możemy zrobić dla naszego juniora, by w przyszłości rozsądnie gospodarował swoim budżetem.

Po pierwsze, wprowadzajmy dziecko w świat pieniędzy poprzez zabawę – gry planszowe, fałszywe banknoty etc. To będzie jego baza, gdy trafi do szkoły, gdzie zacznie się prawdziwa nauka i, oprócz kolejnych liczb, pozna też praktyczne zastosowanie pieniędzy. Kiedy zrobi ten drugi krok, pora na kieszonkowe. Najlepiej wypłacane za wykonanie pewnych prac i dokładnie udokumentowane w prywatnym zeszycie dziecka. Ten etap pozwoli nam bardzo szybko zweryfikować, jakie postępy w oszczędzaniu robi. Jedno jest pewne – najszybciej nauczy się na własnych błędach.

Ostatnia aktualizacja artykułu: 11 lutego 2022

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie bedzie opublikowany. *wymagane pola są zaznaczone

Podobne artykuły