Platformy pożyczek społecznościowych – jakie ryzyko?


Platformy pożyczek społecznościowych bez wątpienia można nazwać owocem dynamicznego rozwoju sektora Fintech. Wielu specjalistów zapowiadało koniec ery social lendingu w Polsce, zanim ta zdążyła się w ogóle zadomowić. Brak konkretnych regulacji prawnych to tylko jeden z kłopotów, które stanowią ryzyko zarówno dla pożyczkobiorcy, jak i inwestora. Czy platformy pożyczek społecznościowych są bezpieczne? Sprawdźmy!


Z artykułu dowiesz się:

Platformy pożyczek społecznościowych

Wraz z rozwojem technologii na rynku finansowym zaczęły pojawiać się nowe produkty. Wśród nich znalazły się nie tylko pozabankowe pożyczki online, ale również popularne w innych krajach europejskich social lending. Charakterystyczne dla tej usługi finansowej jest pominięcie w procesie pożyczania jakiegokolwiek pośrednika. Nie bierze w nim udziału żadna instytucja bankowa oraz pozabankowa. Po jednej stronie staje inwestor, po drugiej zaś pożyczkobiorca. Daje to możliwość dopasowania warunków umowy w taki sposób, aby były korzystne dla obu podmiotów. Warto zaznaczyć, że pożyczki może udzielić każdy zarówno osoby prywatne, jak i właściciele działalności gospodarczych. Tak samo nie ma ograniczeń dotyczących osób zainteresowanych pożyczeniem pieniędzy.

Natomiast platformy pożyczek społecznościowych służą do komunikacji między inwestorem a potencjalnym pożyczkobiorą. Można je nazwać miejscem spotkań osób w potrzebie oraz tych, którzy chcą pomóc. Do tej pory wszystko może wydawać się idealne, ale czy jest tak naprawdę? Mówiąc o braku jakichkolwiek ograniczeń, każdemu z nas w głowie powinna zapalić się czerwona lampka. Z decyzjami dotyczącymi naszych finansów nie ma żartów, a ewentualna pomoc może przysporzyć nam dodatkowych problemów. Jakie ryzyko wiąże się z pożyczkami społecznościowymi?

 

Pożyczki społecznościowe a pozabankowe pożyczki online

Najczęściej osoby w obliczu kryzysu finansowego szukają jak najszybszego oraz najkorzystniejszego sposobu na zdobycie brakujących pieniędzy. W takiej sytuacji łatwo o popełnienie błędu. Zdarza się, że klienci, którzy nie znają modelu działania firm pożyczkowych, utożsamiają ze sobą platformy pożyczek społecznościowych oraz pożyczki pozabankowe online. Jednak jedyną cechą wspólną tych produktów jest udostępnianie ich na platformach internetowych. Jak już zostało wspomniane, podczas wnioskowania o finansowanie społecznościowe kontaktujemy się bezpośrednio z inwestorem.

Zazwyczaj po umieszczeniu ogłoszenia na odpowiedniej stronie należy poczekać aż inwestor sam się do nas zgłosi. Dlaczego pożyczkodawcę nazywamy inwestorem? Powód jest jeden. Udzielając pożyczki, inwestuje on w nas swój kapitał. Następnie jako klienci zwracamy pożyczone pieniądze wraz z odsetkami, które są dla niego czystym zyskiem. Oczywiście, ustalamy wstępną wysokość oprocentowania, wskazujemy potrzebną sumę oraz proponujemy termin spłaty. Jednak w kolejnych etapach warunki podlegają negocjacji, a pożyczkodawca liczy na jak największy zarobek. W tym momencie musimy pamiętać, że koszty związane z pożyczką czy też konsekwencje nieterminowej spłaty nie są w żaden sposób regulowane prawnie. Kodeks Cywilny obejmuje jedynie kwestie definicyjne oraz informuje o tym, w jakich sytuacjach powinniśmy sporządzić umowę. Natomiast w przypadku pożyczek pozabankowych ich działanie podlega ustawie antylichwiarskiej. Firma nie ma całkowitej swobody w naliczaniu dodatkowych opłat czy wielkości odsetek. Problem ten najlepiej przedstawić na przykładzie działania platformy Twisto. Sprawdźmy, jak to działa!

Pożyczka społecznościowa – odroczenie spłaty

Na polskim rynku niemal codziennie pojawiają się nowe firmy udzielające usług finansowych online. Niektóre są rodzimymi projektami, inne zostały przeniesione z sąsiednich krajów. Wśród nich od lipca 2018 roku znajduje się Twisto. Jest to czeski fintech, który znalazł poparcie w ING Bank Śląski, a jego usługi polegają na odroczeniu płatności za zakupy przez internet o 21 dni. Fakt, że firma współpracuje z polskim bankiem powinien upewnić nas w przekonaniu o wspaniałomyślności twórców projektu. Jednak wątpliwości pojawiają się, kiedy poznajemy system kosztów związanych z nieterminowym zwrotem pieniędzy.

Większość z nas zna ten model chociażby z platformy PayU, która umożliwia nam skorzystanie z funkcji “Płacę później”. W efekcie pieniądze za zakupy wpłacamy dopiero po 30 dniach. Dlaczego ta usługa nie wzbudza wątpliwości? Została stworzona we współpracy z pożyczkodawcą Monedo Now opierającym swoje działania na zasadach pożyczki. Oznacza to, że wszystkie koszty podlegają regulacjom zawartym w ustawie antylichwiarskiej. W efekcie odsetki za opóźnienie mogą być równe maksymalnie dwukrotności odsetek ustawowych, czyli 14% w skali roku. Dodatkowo koszty pozaodsetkowe nie mogą przekroczyć 25% całkowitej kwoty kredytu oraz 30% tej sumy w stosunku rocznym. Natomiast działalność Twisto – choć łudząco podobna – nie podlega ustawie o pożyczkach.

Pożyczka społecznościowa – jakie ryzyko?

Odroczenie spłaty za pośrednictwem czeskiego fintechu przez pierwsze 21 dni jest zupełnie darmowe, co przypomina już niemal standardowy brak opłat podczas zaciągania chwilówek w firmach pozabankowych. Jakie dodatkowe koszty zakłada model Twisto, jeśli spóźnimy się ze spłatą należności? Jak możemy przeczytać na stronie firmy, za pierwszy dzień zwłoki zostanie naliczona opłata aż 10 zł. Za kolejne pięć dni będzie wynosiła już 20 zł. W efekcie po 41 dniach opóźnienia do naszego rachunku zostanie doliczone 50 zł. Jednak tzw. gwiazdką jest również fakt, że w niektórych przypadkach koszty te mogą wynosić nawet 50% wartości zamówienia, czyli sumy zainwestowanej przez Twisto. Z kolei jeśli nie uregulujemy zadłużenia do 46 dni, sprawa zostanie oddana firmie windykacyjnej. Jak widać, opłaty znacznie przekraczają ustawowe maksymalne odsetki za opóźnienie.

Dla przykładu, jeżeli konsument sfinansuje zakup w sklepie internetowym za pomocą odroczonych płatności na kwotę 100 zł i odda pieniądze dopiero po 47 dniach, to zgodnie z ustawą Twisto powinno naliczyć mu 28,86 zł kosztów, a nie 50 zł, jak robi teraz — twierdzi informator Puls Biznesu związany z branżą pożyczkową.

Model Twisto reklamuje się jako nowy sposób płatności umożliwiający uregulowanie rachunku za zakupy online po 21 dniach. Wartości transakcji mogą wynosić od kilkunastu do kilkuset złotych. Natomiast wraz z terminową spłatą zobowiązań maksymalny limit będzie systematycznie wzrastał, co również jest charakterystyczne dla modelu pożyczek online. Jakie argumenty stoją za traktowaniem działalności Twisto jako usługi świadczonej na podstawie umowy zlecenie?

Kontrowersje związane z Twisto

Jak możemy przeczytać w artykule Puls Biznesu, przedstawiciele Twisto informują, że świadczone przez nich usługi nie są pożyczką udzielaną konsumentowi. Są oni pośrednikiem między kupującym, a sklepem, jednocześnie pełniąc funkcję reprezentacyjną klienta. Z informacji podanych przez Puls Biznesu wynika, że również Komisja Nadzoru Finansowego postrzega usługę Twisto jako działalność pożyczkową. Oznacza to, że czeski fintech powinien otrzymać specjalną zgodę na udostępnianie swojego produktu. Nic więc dziwnego, że sprawą zainteresowały się organy administracyjne, takie jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów czy też Rzecznik Finansowy. Jak zakończy się sprawa dotycząca modelu Twisto? Pozostaje nam jedynie na bieżąco śledzić działania instytucji odpowiedzialnych za rozwiązanie konfliktu.

autor pozyczkowy-portal

Platformy pożyczek społecznościowych – jakie ryzyko?
5 (100%) 4 votes