Na czym polega zawezwanie do próby ugodowej?

25 marca 2020

Nie każde wzięcie kredytu lub pożyczki kończy się happy endem. Czasami to efekt złego oszacowania własnych możliwości finansowych, czasem to wynik trudnych do przewidzenia zdarzeń losowych. W obu przypadkach niestety jesteśmy na straconej pozycji – przy podpisywaniu umów pożyczkodawcy informują nas o konsekwencjach związanych z zaprzestaniem spłaty kredytu, więc gdy taki moment nadchodzi, nie mają skrupułów, by zacząć upominać się o swoje pieniądze. Bez obaw, zanim komornik zapuka do naszych drzwi musi minąć sporo czasu, poza tym istnieje w przestrzeni finansowej coś takiego jak zawezwanie do próby ugodowej. Jak to działa? Co zmienia w sytuacji dłużnika? Przeczytajcie.


Spis treści:

Zawezwanie do próby ugodowej – co to jest?

Najprościej rzecz ujmując, zawezwanie do próby ugodowej to ostatni etap rozmów z dłużnikiem, mający na celu wyegzekwowanie od niego spłaty zobowiązania. Dłużnikiem może być zarówno firma, jak i osoba prywatna. Samo zawezwanie stanowi rodzaj postępowania sądowego, podczas którego obie strony sporu (najczęściej finansowego) mogą wynegocjować najkorzystniejsze dla siebie warunki spłaty długu. To istotne szczególnie z perspektywy dłużników, ponieważ daje szansę na uniknięcie popadnięcia w spiralę długów i polubowne rozwiązanie sytuacji konfliktowej. Tak więc dopóki tylko się da, warto prowadzić z wierzycielem rozmowy na temat sposobów wywiązania się z zapisów w umowie lub możliwości rozłożenia zobowiązania na raty. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by starać się o anulowanie odsetek, naliczonych np. w związku z nieterminowym spłacaniem pożyczki.

Próba ugodowa a przedawnienie długów

Ważna dla obu stron sporu będzie z pewnością informacja, że takie zawezwanie przerywa bieg terminu przedawnienia długu. W praktyce wygląda to tak, że ponowne odliczanie rozpocznie się od dnia, kiedy uprawomocni się postawienie sądu odnośnie wniosku o zawezwanie do próby ugodowej. Jeżeli więc dług miałby się przedawnić 1 stycznia 2019 r., a wierzyciel złożył w międzyczasie taki wniosek, cała procedura zacznie się od nowa. Gdyby posiedzenie sądu np. 10 września 2018 r. nie spowodowało zawarcia ugody między stronami, bieg terminu przedawnienia potrwa do września 2021 r. Aby tak się stało, muszą też zostać spełnione pewne zasady. Przede wszystkim należy bardzo precyzyjnie określić roszczenie przedstawione w próbie ugodowej, podać odpowiednie argumenty i zaprezentować dowody na ich poparcie. Dotyczy to zarówno przedmiotu, jak i wysokości żądania. Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony, np. przez przedstawienie niepoprawnej wysokości żądania lub niedokładnego stosunku prawnego, bieg terminu przedawnienia długu może nie zostać przerwany.

Więcej informacji na temat przedawnienia długów przeczytasz w artykule PRZEDAWNIENIE DŁUGÓW – KIEDY NASTĘPUJE? 

 

Wniosek o zawezwanie do próby ugodowej

Pierwszym krokiem do rozpoczęcia postępowania pojednawczego między dłużnikiem a wierzycielem jest złożenie wniosku. Jak w każdym oficjalnym dokumencie, liczy się jego zawartość merytoryczna i zawarcie określonych elementów. We wniosku należy zapisać dane osobowe obu stron, datę i miejsce sporządzenia dokumentu, a także pełną nazwę sądu, do którego się go kieruje. Nie będzie ważny, jeżeli nie oznaczmy w nim wartości przedmiotu sporu oraz jego rzetelnego opisu. Wniosek powinien się kończyć uzasadnieniem oraz podpisem wierzyciela.

Złożenie wniosku ma na celu osiągnięcie porozumienia odnośnie spłaty zadłużenia. Niezależnie od tego, jakiej kwoty dotyczy i jaka instytucja pełni rolę wierzyciela, postępowanie w tej sprawie prowadzi sąd rejonowy. Zawezwanie do ugody liczy się od momentu wniesienia pozwu o zapłatę do sądu. Po złożeniu dokumentów i wpłaceniu opłaty sądowej, sąd ustala termin posiedzenia i informuje o nim dłużnika.

Opłata za zawezwanie do próby ugodowej

Jako wierzyciele nie musimy się martwić wysokością opłat za złożenie w sądzie zawezwania do próby ugodowej, bo to naprawdę symboliczna kwota. Podlega stałej opłacie sądowej i wynosi 40 zł, jeżeli wartość roszczenia nie przekracza 10 000 zł. Jeśli jest większa, będziemy musieli uiścić opłatę w wysokości 300 zł. Jako dłużnicy powinniśmy wiedzieć, że przysługuje nam prawo do zwrotu kosztów postepowania. Jest jednak pewien warunek – jedna ze stron nie pojawi się na posiedzeniu ugodowym. Gdy tą stroną będzie wierzyciel, a więc osoba wzywająca do zapłaty roszczeń, dłużnik może zażądać zwrotu kosztów, które poniósł w związku z próbą ugodową.

Zawezwanie do próby ugodowej – posiedzenie

Próba ugodowa między stronami kończy się zwykle na jednym posiedzeniu, nie musimy się więc obawiać długiej batalii sądowej. W gruncie rzeczy chodzi przecież tylko o ustalenie, czy dłużnik i wierzyciel chcą dojść do porozumienia, czy też nie. Sąd zadaje im pytanie, czy widzą szansę na ugodę, a następnie, w zależności od odpowiedzi, stwierdza, że do ugody doszło bądź nie i zamyka postępowanie w tej sprawie. Z posiedzenia sądu spisuje się protokół, w którym takie informacje zostaną zawarte. Widząc chęć do zawarcia ugody, sąd ma za zadanie umożliwić stronom podjęcie negocjacji i ustalić ich warunki. W sytuacji, gdy do porozumienia nie dojdzie, wierzyciel uzyskuje pełne prawo do skierowania sprawy do komornika, który będzie mógł zająć część majątku dłużnika.

Jedyną przeszkodą do zawarcia ugody w obliczu sądu stanie się przypadek, kiedy takie postanowienie będzie krzywdzące dla którejś ze stron lub gdy jej treść będzie niezgodna z prawem.

Jak nie próba ugodowa to co?

Innym sposobem na rozwiązanie sporu finansowego między wierzycielem a dłużnikiem może być wniosek o mediację. Także i takie rozwiązanie ma szansę pomóc pożyczkobiorcy wyjść z długów. Co istotne, jest dobrowolne i opiera się na zgodzie obu zainteresowanych stron. Wniosek o mediacje zawartością przypomina próbę ugody – są w nim zapisane dane osobowe osób skonfliktowanych, ich wzajemne żądania i oczekiwania, podpisy oraz ewentualne załączniki.

Mediacje są prowadzone przez arbitra, nie przez sąd. Zaleca się, by nie trwały dłużej niż miesiąc, choć dłużnik i wierzyciel mogą wyrazić chęć, by je przedłużyć. Arbiter jest zobowiązany do zachowywania dyskrecji, ponieważ mediacje nie mają jawnego charakteru. Jeśli zakończą się ugodą, musi ona zostać zatwierdzona przez sąd. Jeżeli nie, strony powinny mieć świadomość, że nie mogą już potem powoływać się na propozycje pojednania, które przedstawiały przed arbitrem.

Oba sposoby, próba ugody oraz mediacje, mają ten sam cel – umożliwić dłużnikom i wierzycielom dojście do porozumienia, by żadna ze stron nie czuła się pokrzywdzona. Biorąc pod uwagę, że to rozwiązania znacznie szybsze i tańsze niż wnoszenie do sądu sprawy z powództwa cywilnego, zdecydowanie warto przemyśleć wybór któregoś z nich, jeśli tylko nasza sytuacja tego wymaga.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.